• Tomasz Juszkiewicz

    Wilgotne Kalosze

WILGOTNE KALOSZE

Prawie pół wieku spaceruję po naszych nadbałtyckich plażach. Prawie, bo spacerów i wspomnień z poziomu wózka nie pamiętam, tak jak moja młodsza córa nie pamięta swojej pierwszej wycieczki nad morze i pełnego zachwytu okrzyku na jego widok: – Ali wilka wanna.

Spacerowałem i obserwowałem, ale co z tego, skoro miałem „oczy szeroko zamknięte”. Widziałem to, co wszyscy. Piasek, woda, słońce – wschód i zachód, ludzie. Często chodziłem na przystań rybacką w Unieściu. Podziwiałem pracę rybaków, zajadałem się wędzonym na ciepło bałtyckim łososiem, solanką czy smażoną flądrą i szedłem dalej bez żadnych głębszych przemyśleń. Ot smaczna ryba, piękna lub nie – pogoda i ciekawe miejsce. I tak było przez wiele lat. Zmiany nad Bałtykiem przechodziły obok, widziałem ale, … nie zauważałem.

Gdy przyszedł ten dzień, gdy zacząłem patrzeć przez obiektyw, a następnie ta chwila, że zrozumiałem czym dla mnie jest fotografia, zauważyłem również na odwiedzanej przeze mnie nadbałtyckiej przystani ludzi – rybaków i ich ciężką pracę, znikające kutry i szybko postępujące zmiany. I wtedy postanowiłem przyjrzeć się temu środowisku bliżej. Poznać ich życie i pracę. Poczuć to, co podświadomie czułem wcześniej. Pojawiło się pytanie: jak długo jeszcze będzie ich widać na nadbałtyckich plażach?

Wtedy zrodziła się myśl o stworzeniu projektu, który pokazałby ulotne chwile, jedną dobę z życia nadbałtyckich rybaków. Pokazać to, czego przeciętny człowiek nie ma szansy zobaczyć i poczuć.

Środowisko rybaków jest dość hermetyczne i nie koniecznie chętne do pokazania „siebie” saute. Uprzedzenia, niechęć do bycia fotografowanym, przykre doświadczenia z różnej maści „fotografami” i redaktorami gazet, którzy nie zawsze w uczciwy sposób przedstawiali problemy nadbałtyckich rybaków spowodowało, że zadanie to nie należało do najłatwiejszych.

Wielokrotnie odmówiono mi możliwości fotografowania, a jeżeli już pozwolono to z zastrzeżeniem, że ma być to tylko na użytek własny. Nie dawałem jednak za wygraną, pojawiałem się ciągle na przystani w Unieściu z aparatem, rozmawiałem, pytałem, interesowałem się wszystkim, aż przyszedł dzień, że zajrzałem do „kanciapy” Zbyszka i Damiana Stempińskich. Zapytałem, czy mogę sfotografować jak przygotowują sieci do połowu. Zgodzili się. Stwierdzili, że widzą mnie tu tak często z aparatem, że nie ma problemu. Zrobiłem parę zdjęć i zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw ogólnie o życiu, a później o ich pracy. Atmosfera był tak miła, że sami zaproponowali mi, że po co tyle gadać, lepiej pokażą mi jak to jest naprawdę na morzu.

Wcześniej nikt nie chciał zabrać mnie na kuter, a to z powodów bezpieczeństwa, a to z powodu przepisów, a także pewnie też i z braku zaufania. I tak po ponad rocznych próbach oswojenia środowiska, przypadek pozwolił na ziszczenie się marzeń o realizacji projektu.

28.09.2013 r. zaczęła się doba w której zebrałem materiał. Wczesna pobudka, dojazd do Unieścia i o drugiej w nocy pakowanie kutra. Koło trzeciej w morze, nocny połów dorsza, zbieranie i stawianie sieci i tak do południa. Później naprawy, sprzedaż i wędzenie. „Szybki” sen i z powrotem w morze. Tak właśnie wygląda doba rybaków z małych bałtyckich kutrów. Limity połowu, konkurencja wielkich statków – przetwórni, import, ekologia, wymuszone przestoje, wytyczne unijne skutecznie wyniszczają tę lokalną społeczność oraz zawód uprawiany od pokoleń. Realizując projekt próbowałem odpowiedzieć sobie na pytania: jak długo jeszcze będziemy ich widzieć na nadbałtyckich plażach? Przetrwają czy wkrótce będą już tylko historią?

Jedna doba i tysiąc zdjęć. Po konsultacji z Tomaszem Tomaszewskim wybraliśmy 17 , które najlepiej oddają ulotne chwile i atmosferę nocnego połowu dorsza na małym bałtyckim kutrze. Nie było prosto, ostateczne decyzje zapadły dopiero w 2014 i wtedy nadano projektowi tytuł – Wilgotne Kalosze.

27 marca 2015 roku o godz. 18.00 w Bałtyckiej Galerii Sztuki w Koszalinie, czyli nieopodal miejsca w którym powstawał projekt odbędzie się wernisaż premierowej wystawy, na którą serdecznie zapraszam zarówno miłośników fotografii i jak i tych, którym bliski jest nasz Bałtyk.

©Tomasz Juszkiewicz