• SEAL

    w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

Na sobotę 12 listopada czekaliśmy od momentu, kiedy pierwsza informacja o występie artysty w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie pojawiła się w mediach. Redakcja ASF przyjęła zaproszenie uczestnictwa w press konferencji, organizowanej przez CSK. Miejsce i koncert zostawiły wyjątkowe wspomnienia, którymi chcemy się z wami podzielić. Jako redakcja pisma o twórcach fotografii, na press konferencji zadaliśmy artyście kila pytań, związanych z tą dziedziną sztuki:

Olga Stachwiuk:

What is the most interesting, most amazing memory related to photography? Photography is huge part of every concert and every album. Photographers surround you every day in hotel, on the stage, everywhere. And which memory is most upsetting? It is not a secret that media can manipulate photography and that photographers can dishearten…

SEAL:

I’m a lover of photography, I take photos myself. My fondest memory was the day I first bought my LeicA camera. When I first went to India, I took a Leica with me, I used only film, it was perhaps the most enjoyable photographic experience that I had. In terms of most painful, I don’t really have one. Photography is for me an escape, a way to see a world through a viewfinder and to shape it the way I want to see it rather than what I’m trying to capture.

O.S.:

If you wanted to make a self-portrait, how would you frame it ? What would you reveal?

SEAL:

Well… My favourite photographers are people who kind of manage to capture to something that nobody else sees. Richard Avedon is among my favourite photographers. And I love his photography, because he can see into the soul, people are naked in front of him. Helmut Newton is another favourite of mine, because he has a crazy sense of humor, but also he gets the people to reveal… So if I were taking a self-portrait, I would want to reveal a side of me that perhaps I don’t always show.

Olga Stachwiuk:

Jakie jest najciekawsze, najwspanialsze wspomnienie, które ma Pan związane z fotografią? Towarzyszy ona każdemu koncertowi, albumowi. Fotografowie otaczają Pana każdego dnia w hotelu, na scenie, wszędzie. A jakie jest najbardziej przykre? Nie jest tajemnicą, że media potrafią manipulować fotografią, a fotografowie potrafią do siebie zrazić…

SEAL:

Jestem miłośnikiem fotografii, sam także robię zdjęcia. Moim najmilszym wspomnieniem, był dzień w którym kupiłem mój pierwszy aparat Leica. Kiedy po raz pierwszy wybrałem się do Indii wziąłem go ze sobą. Używałem jedynie kliszy. Wydaje mi się, że to było moje najprzyjemniejsze, fotograficzne przeżycie. Jeśli chodzi o najbardziej bolesne, to takiego nie posiadam. Fotografia dla mnie jest swego rodzaju ucieczką, sposobem na oglądanie świata poprzez obiektyw aparatu, oraz na kształtowanie rzeczywistości w sposób jaki ja chcę ją widzieć, zamiast tego co chciałem uchwycić.

O.S.:

Gdyby Pan miał zrobić sobie autoportret, co by było na ujęciu?

SEAL:

A więc… moimi ulubionymi fotografami są ludzie, którzy umieją uchwycić coś, czego inni nie widzą. Richard Avedon jest między innymi jednym z moich ulubionych fotografów. Uwielbiam jego zdjęcia, ponieważ potrafi on zajrzeć w głąb duszy, ludzie są przed nim nadzy. Moim kolejnym ulubionym fotografem jest Helmut Newton, ponieważ ma szalone poczucie humoru i potrafi sprawić, że ludzie się przed nim otwierają… Więc, jeśli miałbym zrobić sobie autoportret, prawdopodobnie chciałbym w nim ujawnić tę stronę siebie, którą nie zawsze pokazuję.

O kulisach wydarzenia opowie nam gospodarz Centrum Spotkania Kultur Pan Piotr Franaszek.

***

Piotr Franaszek

Piotr Franaszek

dyrektor

Centrum Spotkania Kultur

w Lublinie

O.S.: Panie Piotrze, wspaniały obiekt, niesamowita atmosfera i równie niesamowita lista przedsięwzięć Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Energia miejsca tu łączy się z energią twórców i ich kultur. Jakie gwiazdy na niebie wskazały na zaproszenie Mr. Seala? Skąd pomysł na spotkanie z tym niezwykłym artystą?

P.F.: Nasz obiekt to wyjątkowe miejsce. Wzniesiony z ruin, które przez 40 lat szpeciły miasto, dzisiaj jest jego nowym sercem i wizytówką. Powstanie tak nowoczesnego kompleksu dedykowanego kulturze dokonało się na fali wieloetapowego procesu przemian społecznych i politycznych w Europie, które doprowadziły do upadku komunizmu i przesunięcia się granic Europy Zachodniej właśnie na Lubelszczyznę. Wśród wielu symbolicznych momentów czasów transformacji, upadek muru Berlińskiego jest tym rozpoznawanym na całym świecie, a hit Seala „Crazy” był inspirowany właśnie tym wydarzeniem. To był pierwszy z tropów który skupił naszą uwagę na tym artyście. Dodatkowo Seal to uosobienie idei „spotkania kultur” – pochodzi z wielokulturowej rodziny, jego rodzice byli imigrantami, sam stworzył wielokulturową rodzinę. Może właśnie dlatego, niezmiennie przesłaniem jego twórczości jest, jak mówi, „przekazywanie miłości i wzbudzanie uczuć”. To przesłanie jest uniwersalne i spotyka się ze zrozumieniem i dobrym przyjęciem w każdej kulturze. Ostatnim, nie mniej ważnym argumentem było to, że Seal jest doskonałym performerem, co dawało nam gwarancję, że koncert stanowiący finał wielomiesięcznego cyklu otwierania Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, będzie widowiskowy, doskonały pod względem muzycznym, uwypuklający wszystkie zalety naszej Sali Operowej. I tak się stało – tysiąc osób podniosło się do tańca, kiedy Seal zaśpiewał „Killera”, jako pierwszy utwór. Koncert był niepowtarzalną ucztą dla zmysłów i najwyższej jakości wydarzeniem kulturalnym. Centrum Spotkania Kultur to idealne miejsce dla takich właśnie wydarzeń.

O.S.: W relacjach z gwiazdami media lubią doszukiwać się jakiś przejaskrawionych zachowań, wymagań. Grafik Mr. Seala był bardzo napięty. Mimo wszystko udało się spędzić z nim trochę czasu. Jakie są Pana wrażenia i jak zostało to wydarzenie zapamiętane?

P.F.: Z pewnością udało nam się go zaskoczyć – doskonałym przygotowaniem jego obecności i występu w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Podkreślał, że profesjonalizm naszej ekipy oraz warunki jakie oferowała Sala Operowa, są jego zdaniem na najwyższym poziomie. Może dlatego był w towarzyskim nastroju? Chętnie rozmawiał z przedstawicielami mediów, a od pierwszych chwil koncertu występował właściwie nie tyle dla, co z publicznością. Ze sceny padły też gratulacje i podziękowania dla ekipy CSK. To bardzo cieszy, wypowiedziane przez wykonawcę, który występował we wszystkich najważniejszych salach koncertowych świata. Jeśli chodzi o jego specjalne potrzeby, najbardziej zaskoczyła nas prośba o zapewnienie czajnika w każdym pomieszczeniu, w którym przebywał. Innych ekstrawagancji nie było. Chętnie pił naszą lokalną wodę mineralną i próbował potraw. Seal jest otwarty i zainteresowany drugim człowiekiem, w jego towarzystwie inni czują się istotni. Myślę, że to miara prawdziwej Gwiazdy, tak też było z Sealem.

Pozostałe wywiady