• Jan Chodkiewicz - Czym jest, a czym nie jest zjawisko "Selfie"

    fot. Marcin Weron „Fotograf”

Czym jest a czym nie jest coraz popularniejsze zjawisko zwane selfie?

Był sobie piękny chłopiec imieniem Narcyz

Spotkałem się z opiniami, że to coś na kształt uzależnienia. Zaczyna się, jak każde uzależnienie niewinnie, chęcią uwiecznienia samego siebie w jakiejś ważnej sytuacji, a potem powoli rozszerza na coraz więcej sytuacji i miejsc a także sposobów w jaki owe zdjęcia są upubliczniane. Z czasem osoba „uzależniona” staje się niewolnikiem własnego obrazu w różnych sytuacjach oraz opinii jakie wypowiadają o tym obserwatorzy. Jeśli te opinie są pozytywne „selfieholik” jest (na chwilę, do umieszczenia kolejnego zdjęcia i oczekiwania na kolejne opinie) zadowolony, jeśli negatywne, może popaść w depresję, czuje się odrzucony, zawiedziony i wyobcowany. Ten stan nie powoduje jednak zaniechania robienia zdjęć, a wręcz je wzmaga, co przyczynia się do powstania błędnego koła. Problemem jest wówczas całkowite uzależnienie opinii o sobie i własnego samopoczucia od oceny innych oraz tego, jak akurat danego dnia „wypadło się” na zdjęciu.

Istnieją też opinie, że częste wykonywanie selfie, stałe umieszczanie zdjęć na portalach społecznościowych a potem ciągłe sprawdzanie tego, jak zostały ocenione ma na celu obniżenie napięcia i stresu oraz odwrócenie uwagi od trudnych sytuacji, poprzez zwrócenie się ku czemuś innemu niż to co ważnego w życiu się dzieje. Byłoby to wówczas zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, które zajmuje (podobnie jak w przypadku uzależnienia) coraz więcej miejsca w życiu i staje się coraz bardziej destrukcyjne, głównie ze względu na ilość czasu i energii które pochłania.

I wreszcie można spotkać zdanie, że częste robienie selfie jest przejawem narcyzmu. Jak bowiem podaje za Owidiuszem Jan Paradowski w pięknym chłopcu o imieniu Narcyz kochały się wszystkie nimfy, lecz on najbardziej kochał łowy w lasach i góra i głównie tym się zajmował. Gdy pewnego razu nachylił się nad strumieniem, by napić się wody, ujrzał własne odbicie. Zdumiał się nad swą pięknością i z owego zdumienia zrodziła się miłość – zakochał się sam w sobie, a wcześniej nikogo nie kochał. Nie mogąc odwzajemnić miłości stale spoglądał w źródło, aż w końcu umarł z tęsknoty. W tym ujęciu selfie jest ciągłym wpatrywaniem się w siebie, stałym lustrem w którym ogląda się własne oblicze w różnych życiowych sytuacjach oraz, także narcystyczną, potrzebą zaznaczenia własnej w nich obecności.

Ponieważ zjawisko jest nowe nie mamy na jego temat jeszcze rzetelnych badań. Moim zdaniem w grę wchodzi jeszcze jedna koncepcja – że selfie, a zwłaszcza ciągłe umieszczanie swoich zdjęć na portalach jest przejawem ekshibicjonizmu, którego pełno w dzisiejszej pop-kulturze i który wiele osób może chcieć naśladować, w ten sposób dowartościowując swoje ego i lecząc kompleksy. Tak więc jedni chętnie prezentują swoje selfie w różnych miejscach, inni zamieszczają na facebooku zdjęcie dania, które właśnie przyrządzili na obiad, a jeszcze inni opowiadają w telewizyjnych programach o najbardziej intymnych szczegółach własnego życia….

Aby jednak nie popaść w alarmistyczne tony, sądzę, że zjawisko selfie może być szkodliwe jedynie w sytuacji, gdy staje się czymś bardzo w życiu ważnym i potrzebnym. Nie ma przecież niczego złego w chęci zrobienia sobie zdjęcia w jakiejś szczególnej, śmieszniej lub ważnej sytuacji i pragnieniu pokazania tego najbliższym! Gdy natomiast niezwykle istotne staje się oczekiwanie na to, jak zostanie się ocenionym przez otoczenie, obsesyjnie sprawdza się te oceny lub gdy przeżywa się wiele przykrych emocji i żalu gdy są negatywne albo zdjęcie nie wyszło, coś jest nie tak. Mówiąc inaczej, problem pojawia się gdy selfie przesłania rzeczy w życiu znaczenie ważniejsze, przestaje być tym, czym chyba być powinno – mało istotnym dodatkiem do życia. Można wówczas zapytać siebie, czego ważnego mi brak (akceptacji?, podziwu? potwierdzenia swego istnienia? pochwały?) i jaką z niezaspokojonych potrzeb zaspakaja ciągłe robienie samemu sobie zdjęć i umieszczanie ich w oczekiwaniu na ocenę innych, często obcych osób.