BARBARA KURDEJ-SZATAN  –  NA PIERWSZYM PLANIE

ASF: Będąc w tym punkcie swojego życia w jakim jesteś, jak myślisz, jaką rolę odegrała fotografia w Twojej karierze? Czy możliwa jest profesjonalna działalność bez swojego foto awatara?

B.K-S: Zależy jaka działalność , oczywiście. Aktorką profesjonalną – teatralną czy filmową, bez sesji foto jak najbardziej można być, bo modeling to zupełnie coś innego. Aktor spełnia i sprawdza się na scenie czy przed kamerą, a nie przed aparatem. Aczkolwiek, do każdego spektaklu, filmu, serialu – zawsze jest robiona sesja fotograficzna promująca dany projekt i tam możemy na chwilę „zabawić” się w modele. Co innego, gdy tych sesji zaczyna być więcej, np. sesje do magazynów, na okładkę, sesja do reklamy. Ja przyznam, że pokochałam sesje zdjęciowe. Uwielbiam zmieniać się, poznawać siebie z innej strony wizualnej. A dzięki wszystkim wkoło, którzy na to pracują – stylistka, make upistka, fryzjer – mogę tego doznawać ! Uwielbiam uczestniczyć w dobrych sesjach zdjęciowych, z których fotograf robi dzieła sztuki. Jedyne, co mnie trochę bawi na sesji zdjęciowej, to to, że czasem muszę pozować kompletnie bez ruchu. Ja jednak jestem dość żywa i lubię kombinować ruchem, wyrazem twarzy i wolę, żeby fotograf to „łapał”… a kiedy zostaję unieruchomiona na dłuższy czas, po prostu zaczynam się śmiać ! Oczywiście szybko się mobilizuję, jeszcze nie zdarzyło się, żeby z tego powodu sesja nie wyszła ..:)

ASF: Fotografia towarzyszy nam od samego przybycia na świat. Czy zawsze lubiłaś pozować? Na wczesnych ujęciach z dzieciństwa jesteś przestraszona, spięta czy rozbawiona i wyluzowana? Kto jako pierwszy zwrócił uwagę na to, że niezła artystka z Ciebie, Basiu?

B.K-S: Pierwsze zdjęcia robił mi tato i dzięki temu, że to lubił i robił ich nam mnóstwo, mam teraz dużo pamiątek. Byłam zdecydowanie żywym dzieckiem, które uwielbiało pozować i zwracać na siebie uwagę. I przed aparatem i przed kamerą. Wygłupiałam się często i robiłam zwariowane miny i odgrywałam rożne postaci, śpiewałam. Dokładnie to samo robi teraz moja córka. Rodzice wtedy posłali mnie do chóru dziecięcego i do szkoły muzycznej, w której grałam na wiolonczeli, jeździłam na warsztaty wokalne i teatralne. Dopiero jako nastolatka zaczęłam być skrępowana i skromna. Ale miłość do muzyki i teatru pozostała i wciąż się rozwijałam.

ASF:  Poszukiwanie nowych twarzy jest wpisane w zawód aktorski. Jesteś kojarzona jako czarująca blond piękność z wymarzonym uśmiechem. Czy szukasz nowej siebie na zdjęciach, czy ten image jest niezmienny? Jaka rola i wizerunek dla Ciebie stanowi wyzwanie, w których chciałabyś zobaczyć siebie?

B.K-S: Właśnie dlatego kocham sesje, bo mogę się na nich tak diametralnie zmienić. Nie zawsze w filmie jest okazja do takich przemian…Często dostaje się role „po warunkach”. Za to w teatrze przytrafiały mi się dziwne, mroczne, czy komiksowe charakteryzacje . Uwielbiam grać charakterystyczne role, chętnie zmieniam się na scenie jak i przed obiektywem. Nie chcę się szufladkować. Właśnie dlatego wybrałam zawód aktorki, aby wcielać się w różne postacie. I nie boję się ich – wręcz przeciwnie, kręcą mnie !

ASF: Jakie to uczucie być Dziewczyną z okładki? Jak jedziesz przez miasto, obklejone Twoimi bilbordami, o czym myślisz?

B.K-S: Gdy widzę billboard ze mną i Maćkiem , moim kolegą z reklamy Play, zawsze mówię: „Cześć Maciuś!” :), a siebie na okładce ? To trochę dziwne uczucie, ale bardziej miłe, niż krępujące. Aczkolwiek nigdy nie kupiłam magazynu ze sobą na okładce, aby mieć na pamiątkę, bo mi głupio…

ASF: Bardzo dziękuję za Twój czas, cierpliwość i energię, której nigdy Tobie nie brakuje!

IMG_9237_adamslowikowski

fot. Daria Pawlak

***

Adam Słowikowski

***

O.S.: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z ASF?

A.S.: ASF poznałem dzięki znajomej, która wysłała zdjęcia na konkurs organizowany przez magazyn. W kolejnych edycjach spróbowałem swoich sił i udało się.

O.S.: Miałeś absolutną wolność tematyczną w tworzeniu tej okładki. Czy mógłbyś opisać mapę myślową do końcowego obrazka?

A.S.: Jedynym ograniczeniem, jakie miałem, był czas, ale to normalne w przypadku aktorek aktywnie działających w show-biznesie. Basia musiała specjalnie przyjechać do Łodzi i to trochę komplikowało plan dnia, ale w przypadku tej sesji, była to niezbędna „operacja”. Wszystko przez scenografię, która była motywem przewodnim. Jej idea miała łączyć sztucznie wykreowany świat planu fotograficznego z wdzierającą się do niego przyrodą, generującą niepokój i chaos.

O.S.: Czy wyszło wszystko tak, jak sobie to zaplanowałeś?

A.S.: Mam szczęście do pracy z ekipą wspaniałych ludzi, dzięki którym realizacja planów nie jest problemem. Oczywiście zostawiam sobie spory margines na pomysły rodzące się podczas sesji, bo lubię kiedy fotografia mnie zaskakuje, jednak w tym przypadku mogę śmiało stwierdzić, że wszystko poszło zgodnie z założeniami.

Sesja okładkowa

Stylizacja: Marta Małyska www.behance.net/marta-malyska.

Make up i fryzura: Anna Sokołowska

www.facebook.com/AnnaSokolowskaMakeUpArtist.

Asystent foto: Błażej Grochulski.

Scenografia: Ola Wasilewska.

Zdjęcia powstały w Studio44 w Łodzi.

Podziękowania dla: Sergiusz Pęczek i Zbigniew Kruk.