O.S.: Są kobiety, które istnieją poza czasem. Nie chodzi tu o umiejętność poukładania sobie godzin pracy z czasem spędzonym z bliskimi, tylko o pewną sposobność lekkiego przenikania przez każdą czasoprzestrzeń. Typ urody – pasujący do każdego kanonu piękna w każdej epoce. Wiek nieokreślony, bo jest raczej niemożliwe, żeby kobieta zatrzymała się w najlepszym punkcie swojej osi czasu i stale była piękna.

K.Ż. Pamiętaj, że każdy człowiek jest piękny… Jeśli nawet nie do końca urodziwy, to wnętrze zawsze poszukujące piękna!

O.S.: Katarzyno, łamiesz system. Są schematy, mozolnie wypracowane przez społeczeństwo – młodość, dojrzałość, wiek poczciwy… jakiś układ masz na górze, że tkwisz między pierwszym, a drugim punktem ???

K.Ż. Ojojoj!!!…. I co odpowiedzieć na takie dictum…. uwierz mi, że gdybym miała układ na górze to zwróciłabym się tam w zupełnie innych sprawach…. Od dawna mam takie obserwacje, że My-dzisiejsze kobiety w kwiecie wieku myślimy o sobie znacznie gorzej niż chociażby nasze Babki. Inaczej też wyglądamy – jesteśmy wyższe, odrobinę masywniejsze, mamy ciut więcej ciała do kochania! Ale co najważniejsze – już nie wstydzimy się swojej dojrzałości… oczywiście do tego trzeba dorosnąć samemu, bo we współczesnym świecie panuje totalna apoteoza młodości! I przyznam szczerze, że ja osobiście potrzebowałam kilku lat, żeby zaakceptować w sobie upływający czas…

O.S.: Kiedy umawiałyśmy się na sesję, tematem przeznaczonym dla ciebie był temat : „Zapatrzona”.

K.Ż. Spodobał mi się ten temat…. Na chwilę okiełznać swoje emocje, zatrzymać się, poczuć specyficzny zapach wody…, wilgotność i kształt kropli na ciele… Ale też zapatrzyć się w siebie i w swoje marzenia…. Nazwać je w myślach, określić… Nie wstydzić się, że one są, istnieją…, że z każdym rokiem odrobinę się zmieniają, w zależności od tego czego doświadczamy w życiu… i jacy wspaniali ludzie stają na naszej drodze….

 O.S.: Tutaj też złamałaś system, bo nie dość, że pięknie odpracowałaś temat na planie, to zdążyłaś zburzyć moją koncepcję, związaną z Tobą, bo jesteś poza schematem, ogólnie określonym typem kobiety współczesnej, ale pomału. Nie wszyscy mogą, jak ja spędzić z Tobą chwilę na planie i poznać cię bliżej…

K.Ż. Na planie zdjęciowym panowała fantastyczna atmosfera! A do jasnych stron mojego zawodu należy fakt, że prawie codziennie spotykam nowych ludzi! Oni są ciekawi mnie, ale ja też jestem ciekawa Ich! Jakie mają pasje, zainteresowania, charaktery! Czym się zachwycają, a co ich złości! Od każdego można się w życiu nauczyć czegoś nowego, dlatego rozmowa z drugim człowiekiem jest dla mnie zawsze przygodą i sensem. Poza tym każdy reżyser, fotograf, kostiumograf, makeupista, fryzjer, stylista patrzy na mnie nieco inaczej i to też jest fascynujące! Patrzeć na siebie oczami innych….

O.S.: Ponieważ w ASF ciągle zajmujemy się zobrazowaniem rzeczywistości, chciałabym zagłębić się najpierw w Twojej przeszłości. Kasia, jako dziewczynka była zapatrzona…

K.Ż. Dom moich dziadków Heleny i Józefa… Dom, sad, olbrzymi ogród ze studnią pośrodku… Dom przyjazny ludziom i zwierzętom. Spędziłam tam większość dzieciństwa… 

Mój dziadek miał wielki gabinet, a w nim swój tajemniczy świat… pełen książek, albumów malarstwa, obrazów, farb, pędzli i sztalug, bo dziadek w wolnych chwilach malował martwe natury… Miał artystyczną duszę i wielką wrażliwość…. Tęsknię czasem za tymi beztroskimi latami, za tym niepowtarzalnym zapachem smażonych konfitur i pieczonym korzennym piernikiem z cynamonem….

O.S.: Jaki to okres? Gdybym kręciła teraz film o Tobie, to puściłabym ujęcie ze zbliżeniem na Twoje oczy, przez które przeniosłabym nas, czytelników w beztroski czas Twojego dzieciństwa. Podaruj nam obrazy, w które byłaś zapatrzona.

K.Ż. Sad moich dziadków w czasie kwitnienia drzew owocowych z uwijającymi sie nad białymi kwiatami pszczołami…. Ale też zamarznięta lutowa Wisła w Toruniu, gdzie jako mała dziewczynka skakałam z kry na krę… Moja Mama, lekarz okulista, w białym fartuchu i blond koku – ach jaka była piękna- pomiędzy białymi łóżkami pacjentów na okulistyce z zaklejonym jednym okiem…. I park w Toruniu jesienią o nieprawdopodobnie soczystych kolorach i ja uśmiechnięta z kieszeniami wypchanymi kasztanami….

O.S.: Na chwilę kamera zatrzymując się na oczach wróci do twarzy współczesnej Katarzyny. Zrobimy przebitkę – Gdyby ktoś w tamtych czasach wywróżył ci karierę Artystki – uwierzyłabyś?

K.Ż. A w życiu! Miałam zostać prawnikiem, skoro od dziecka oprotestowałam siebie jako lekarza, rodzice uważali, że to odpowiedni dla mnie zawód. Ale Pani Profesor matematyki z liceum widząc mnie na szkolnej scenie w jakimś przedstawieniu zapytała czy nie myślałam o zdawaniu do Szkoły Teatralnej? No i zasiała ziarno na rok przed maturą! Połknęłam bakcyla na całego….

O.S.: Kręcimy dalej – policzę do dziesięciu, a ty opowiesz o Kasi nastolatce, studentce. Czy kierunek zapatrzenia się zmienia? Z pewnością już podmalowujesz sobie oczy i spojrzenie jest bardziej świadome. Co, kto, powoduje, że oczy masz szeroko otwarte?

K.Ż. Studia to najbardziej ekscytujący czas w mim życiu… Jeszcze nastolatka, bardzo młoda i totalnie nieświadoma na czym polega zawód aktora, żyłam jak w odrealnionej rzeczywistości..Wyprawa w inną czasoprzestrzeń, inną literaturę, poezję, dramat…. Ale przede wszystkim wyprawa w głąb siebie, nauka własnego ciała i świadomość różnych środków wyrazu… I oczywiście pierwsze miłości…. początkowo wszystkie nieszczęśliwe… Na nic się zdało malowanie rzęs i założenie wysokich obcasów….

O.S.: Dochodzimy do momentu, kiedy kobieta często zatrzymuje wzrok na płci męskiej dłużej, a na wyjątkowych istotach tejże płci na bardzo długo. Pamiętasz to pierwsze spojrzenie? Od razu się zapatrzyłaś w tego jedynego?

 K.Ż. Pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłam Cezarego wydał mi się niedostępnym, może nawet nieco wyniosłym mężczyzną…. Nasze drogi skrzyżowały się na studenckim obozie jeździeckim, bo konie, na których uczyliśmy się jeździć konno, wyraźnie miały się ku sobie… (śmiech). Zaczęliśmy spędzać ze sobą całe dnie i już wiedziałam, że to mężczyzna na dobre i na złe… i chyba się nie pomyliłam, bo właśnie w sierpniu mija 30 rocznica naszego ślubu….

O.S.: Kolejne cudo natury, w które nie sposób się nie zapatrzeć – przenikliwe spojrzenie malutkich guziczków… jak to jest widzieć siebie w innych oczach? Najpierw jedna para oczu, potem druga…

K.Ż. Narodziny moich córek to dwa najszczęśliwsze dni w moim życiu…. A rola Matki, to rola nad którą cały czas pracuję…. (śmiech)… Dzieci to absolutny cud natury, w których mieszanina naszych genów i genów naszych rodziców i dziadków jest absolutną i niepowtarzalną kombinacją!!! Naprawdę nie chciałam, żeby moje córki odziedziczyły po mnie złe cechy… niestety, nie miałam nic do powiedzenia…. częściowo – odziedziczyły…. Ale są wrażliwymi na los innych ludzi, fantastycznymi młodymi kobietami i jestem z nich naprawdę dumna!

O.S.: Masz czas, żeby patrzeć na siebie?

K.Ż. Nie lubię patrzeć na siebie…. Przygniata mnie tona kompleksów jak pewnie większość z nas…. Nie lubię też oglądać swoich ról bo zawsze bym coś w nich poprawiła, zmieniła… Zawsze czuję niedosyt… Czasem wieczorem zmywając teatralny make up myślę, że szkoda, że czas tak szybko płynie…., że pewnych ról już nie zagram, ale też dziękuję losowi za wszystko to, co od losu otrzymałam…

O.S.: Masz obłędnie błękitne oczy – często to słyszysz? Jakie obrazy w tym wielkim błękicie się kryją?

K.Ż. Nie wiem…. to trudne pytanie…. Moje oczy bywają bardziej zielone, niż niebieskie, Ty spotkałaś mnie w dniu kiedy szaleńczo rozszalały się w błękicie… Kryje się na szczęście w nich wszystko co przeżyłam, zarówno te dobre jak i te przykre chwile…. Ale to dobrze, bo bez tych wszystkich doświadczeń nie potrafiłabym z życia brać dziś garściami tych ważnych dla mnie momentów. Lubię smakować życie i celebrować jego zwyczajność!

O.S.: Jakie horyzonty wyznaczają?

K.Ż. Jestem niezwykle emocjonalną osobą…. uwielbiam żartować (najlepiej z siebie), ale też łatwo się wzruszam, niestety, jestem wrażliwa na nieszczęście innych… Działam szeroko charytatywnie czerpiąc z tego nieprawdopodobną radość dawania! Ale skoro o dojrzałości mówimy, to los kobiety jest mi bardzo bliski, dlatego też działam społecznie na rzecz aktywizacji kobiet w Polsce przy Kongresie Kobiet! Tkwi w nas nieprawdopodobna siła! Lubię ludzi, lubię kobiety, poznaję ich problemy, ciekawią mnie zarówno młode kobiety, ich spojrzenie na dzisiejszy świat, jak i te dojrzałe i współczesne życie z ich perspektywy… I mam jeszcze na każdym z tych pół tyle do zrobienia….

O.S.: Katarzyno, pracowałam z Tobą na planie po raz pierwszy, ale przez cztery godziny, spędzone z Tobą zauważyłam, że wizualna skala, jaką posiadasz jest tak ogromna, że image „kobiety po sąsiedzku” jest jedynie ułamkiem tego, co w sobie masz.

 Cała Polska od lat jest zapatrzona w Ciebie – pozwól, że ta Katarzyna, którą widziałam podczas sesji ujawni się na dłużej. Każda z nas czasem zakłada gumowce, ale nie każdej jest dane być famme fatale. Jest to obowiązkowy temat do odrobienia na planie, Kasiu ! Do zobaczenia w tym wcieleniu!

K.Ż. Trzymam Cię za słowo, pracowało mi się z Tobą fantastycznie! Dziękuję najpiękniej jak umiem!!!

Stylizacja: Roksana Szlaska, make up: Anna Sawicka, stylizacja fryzur: SOHO Beauty, podziękowania za udostępnienie miejsca dla Wake for Friends Cablepark – www. wakeforfriends.pl

fotografie Olga Stachwiuk